wtorek, 11 sierpnia 2015

Rozdział 2

Obudziły ją jasne promienie słoneczne. Po raz pierwszy od bardzo dawna się wyspala.Rozejrzała się po pokoju, aż jej oczy natrafiły na pewną postać. Po dłuższej chwili przypominała sobie wydarzenia wczorajszej nocy i nagle zrobiło jej się gorąco. Jej twarz przybrała kolor dojrzałej wiśni.Chłopak widząc jej zawstydzoną dziewczynę tylko uśmiechnął się pod nosem.
-Granger, nie udawaj już takiej cnotki- usiadł na skraju wielkiego łóżka- Wczoraj pokazałaś na co cie stać- po czym uśmiechnął się jak na ślizgona przystało. Zawstydzenie Hermiony zmieniło się w złość i niepokój.- I szczerze mówiąc jestem mile zaskoczony-
Dziewczyna szybko zeskoczyła z łóżka,założyła szlafrok i drżącymi rękami zaczęła zawiązywać szlafrok. Gdy jej się w końcu udało poczuła ciepły odech na swoim odsłoniętym karku.
- Przecież wiedziałem cię już nagą- po czym zaczął ją całować jej okolice ramion . Poczuła fale rozkoszy przepływającą od karku wzdłuż kręgosłupa włącznie. Z jej gardła wydobył się cichy jęk.Chłopak słysząc to tylko wzmógł intensywność pieszczot. Dziewczyna po chwili oprzytomniała i zaczęła się wyrywać.
-myślałam,że jesteś do tego przyzwyczajona-zmarła-W końcu twój zawód do czegoś obowiązuje...- poczuła jak łzy napływają jej do oczy.
- czego chcesz?-zabrzmiało to niczym szloch.
-Granger, a po co sie przychodzi do burdelu?!-po jej policzkach łzy płynęły ciurkiem-Wiesz co?zawsze wiedziałem gdzie jest twoje miejsce.-Zacisnął ręce mocnej na jej biodrach-Szkoda, że ty zdałaś sobie z tego dopiero teraz. Choć lepiej później niż wcale.-
-Nienawidzę cię!-wrzasnęła 
-Och będziesz musiała sie przyzwyczaić.- nic z tego nie rozumiała-bo będę twoim częstym klientem-pościł ją i udał sie w kierunku drzwi- do zobaczenia.
Zostawił ją samą. Z bezsilności opadła na ziemię. Pozwalała łzom spokojnie płynąć. W końcu zmęczona płaczem pożyła się na łożku. Ciagle czuła zapach perfum Dracona. Ten zapach sprawił,że zasnęła jeszcze szybciej.Uspokajały ją.

Wyszła. Chciała jak najszybciej znaleźć w domu.Cały czas czuła na sobie czyjeś spojrzenie.Nie była w stanie o tym myśleć.W jej głowie ciągle słyszała słowa swojego największego wroga. Ale przecież ob miał racje była tylko dziwką. Nic nie wartym śmieciem, którym można pomiatać.

Przez ostanie kilka dni jedynym towarzyszem Dracona była szklanka bursztynowego płynu. Nie potrafił wyrzucić z głowy szatynki. Była piękna i nie rozumiał dlaczego tak inteligenta, ambitna kobieta została prostytutką.Zaczął czuć do siebie żal. Wiedział, że jej życie nie było bajką skoro została kim została. A on ją tak wykorzystał. Przecież nie mogła mu odmówić był klientem.Po części liczył na to, że nie będzie chciała się z nim kochać.Nie chciał jej skrzywdzić 
Za każdym razem gdy szła do pracy bała sie że znowu przyjdzie. Ten stres ją paraliżował.Każdy krok każda myśl była przepełniona panicznym lękiem. Lecz po kilku dniach jej życie chociaż w minimalnym stopniu wróciło do normy. 
Siedziała na fotelu czekając na kolejnego klienta. Każdy dla niej był tak samo ohydny. Smród papierosów i alkoholu jaki od nich czuła doprowadzał ją do mdłości. Dotyk ich palców na jej bladej cerze był udręką,która z dnia na dzień rosła. 
Wszedł jak by nigdy nic się nie stało .Gdy go ujżała wstrzymała odech a jej serce  zaczęło szybciej bić.Znowu te piękne oczy, które doprowadzały ją do obłędu.Nie potrafiła wyczytać wyrazu jego twarzy.Była pewna, że znowu chce ją upokorzyć w najprostszy sposób.Nie chciała tego. Mimo, że powinna się jużdo tego przyzwyczaić. W jej oczach zaszkliły się łzy.Spuściła głowę. Podszedł do niej. Czuła jakby serce miało jej wyskoczy z jej piersi. Założył jej włosy za ucho po czym pogłaskał policzek- witaj kotku-uraczył jej policzek słodkim pocałunkiem.
-Proszę.Zostaw mnie-Stwierdziła, że jedynym wyjściem z tej sytuacji będzie błaganie go o litość.
-Granger,zapłaciłem więc mogę tego od ciebie wymagać- Ba jego twarzy widać było obojętność- 
-błagam-łzy płynęły jej po policzku jak nigdy dotąd.Zaczął scałowywać jej słone łzy-Nigdy nie sądziłem, że zaczniesz mnie błagać.-wyszeptał- Ostatnio ci się podobało prawda?-nie mogła nic powiedzieć z każdym wypowiadanym przez niego słowem gula w jej gardle rosła.-Jednak wiesz co nie mogę się powstrzymać- wziął ją na ręce i najdelikatniej jak potrafił położył ją na łóżku. Obdarzył każdy kawałek jej ciała zmysłowymi pocałunkami.Jej jęki pomieszawne z szlochem tylko  wzmogły działania chłopaka.Chciała z nim być już na zawsze. Jeszcze nikt nigdy nie obdarzył jej takim uczuciem.Jeśli to co ich łączyło mogło być uczuciem. W głębi duszy chciała tego.Szybko dogoniła od siebie tą myśl. Przecież była szlamą a do tego dziwką. Przychodził tu tylko po to by się z nią zabawiać a ona wymyślała sobie jakieś nieprawdopodobne historie. 

Słyszała tylko trzask zamykanych drzwi. Była wściekła. Nienawiść przepełniła ją od środka paląc jej klatkę piersiową. Czuła do siebie obrzydzenie i niechęć. Głowa kobiety, aż buzowała od nadmiaru  myśli. Wzięła prysznic. Uwielbiała jak ciepłe kropelki wody muskają jej skórę.Nic jej tak nie odpręża. Wraz z wodą czuła jak choć na chwile spływają z niej problemy.Ubrała się. Po czym wyszła. Ulicę Paryża ozdobiły krystaliczne kroplę deszczu. Zatłoczone ulicę,stały się puste.Nie miała ochoty wracać do domu. Czuła się tam jeszcze bardziej samotna, niż naprawdę była. Jeśli to tylko możliwe.
Postanowiła wziąć się za jakość lekturę zdecydowała się na " 50 twarzy Greya" od jakiegoś czasu jej miłość do książek uległa zmienię. Teraz czytała tylko powieści romantyczne.Marzyła o takiej miłości. Bezgranicznej miłości, która przetrwa wszystko.Już dawno przestała się łudzić, że znajdzie tego jedynego. 

-Czy jest pan tego powien?!-zszokowana kobieta nie zdołała nic z siebie wydusic.Co tylko zezłościło mężczyznę.-tak jestem-a jego twarz była poważna.
Kobieta poczuła ulgę i radość.
-w takim razie proszę za mną-
Wiedział,że dobrze zrobił było słuszne . Nie mógł jej tego wynagrodzić. Upokorzył ją i to nie jeden raz, śmierciożercy zabili jej rodziców.Wyobrażał sobie jak bardzo musiała być zdesperowana skoro to zrobiła.Współczuł jej. Tak Draco Malfoy czuł empatię i to do kogo. Nie potrafił wyzbyć się poczucia winy.

Obudził ją budzik.Szybko wstała i przyszykowała się na dzisiejszą noc. Idąc rozmyśla co słychać u Harry'ego tak zanim tęskniła.Traktowała go jak brata. A teraz straciła go. 
Siedziała w pokoju jej klient spóźniał się. Nagle drzwi się otworzyły.Stała w nich Katie co zaskoczyło dziewczynę.
-Sky,musimy pogadać-słysząc to wiedziała,że ta rozmowa nie będzie należeć do przyjemnych- jesteś zwolniona. Za piec minut ma cię tu nie  być-Wyszła. Zostawiła ją bez rzadnych wyjaśnień. 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

niedziela, 24 maja 2015

Rozdział 1

Życie jest jak bańka mydlana. Raz jest piękne i kolorowe. A raz go nie ma. Wojna minęła. Dobra zwyciężyło. Na świecie zapanował spokój. Po ciężkim czasie, podczas, którego świat magii odniósł straty materialne ale i u wielu osób również psychiczne. Każdy próbował się podnieść. Głownie po stracie bliskich. Nie którym się to jednak nie udało... Hermiona Granger niegdyś nastolatka z dużymi ambicjami. Stała się dorosłą kobietą z wieloma problemami.Straciła męża, rodzinę, przyjaciół.Jej dotychczas owe życie, zniknęło .A dawna grzeczna dziewczynka zniknęła wraz z nim.
Piękna kobieta z intensywnie niebieskimi oczami przypominającymi ocean i blond włosami przemierzała ulice Paryża. Patrzyła w witryny sklepów,wiedząc że nigdy nie będzie je na nie stać (myliła się). Spojrzała na zegarek,23. Przy spieszyła kroku i skręciła w jedną z wielu, ciemnych uliczek. Zza zakrętu wyłonił się wielki czerwono-złoty napis maison de plaisance (dom rozkoszy). Poczuła do siebie ogromny żal. Wiedziała, że jej życie mogłoby wyglądać zupełnie inaczej. Wmawiała sobie,że tylko do tego się nadaje. Do bycia prostytutką
Znowu ta sama sceneria. Leży naga pod bordową, satynową pościelą. Słyszy dźwięk trzaskających drzwi. Po długim czasie jakim pracowała u Katie nadal nie mogła się do tego przyzwyczaić. Zero pożegnań. Zero stabilizacji. Zero jakichkolwiek uczuć. Wstała z łóżka, zakładając szlafrok sięgający do połowy ud i podeszła do małej delikatnie zdobionej toaletki. Zdjęła niebieskie soczewki oraz jasno blond perukę. Nie potrafiła pokazać swoim klientkom kim naprawdę jest. Mimo, od dawna zachowywała się jak imitacja człowieka. W głębi duszy chciała zachować resztki już zdeptanej godności.Gdy spojrzała w lustro wszystkie jej dotychczas owe problemy spłynęły z niej w postaci łez. Szlochała tak długo póki jej praco dawczyni pościła ją do domu.
Po powrocie do swojego mieszkania dziewczyna od razu poszła do swojej sypialni. Leżąc na swoim łóżku pozwoliła jej łzom spokojnie płynąc po policzkach.
Draco Malfoy świętował ostatni dzień wolności swojego przyjaciela. Wciąż nie mógł uwierzyć, że jego przyjaciel, wieczny kawaler wychodzi za mąż.Popijał ognistą w głębi duszy zazdrościł mu. Chciał się w końcu ustatkować. Założyć rodzinę. Jednak wszystkie dziewczyny, które spotykał nie były na jego poziomie. Za wysokie, za szczupłe , za głupie. Z zamyślenia wyrwał go męski głos. - Panowie trzeba się w końcu zabawić!-rzekł Teodor z iście ślizgońskim uśmiechem. Większość mężczyzn podzielała nastrój Notta. Tylko Draco i Blaise mieli niezbyt przekonane miny. - Co masz na myśli?-powiedział niepewnie czarnoskóry. -Dom rozkoszy! Dom rozkoszy moi drodzy!-a jego uśmiech tylko się poszerzył. -Chcecie iść na dziwki?!- opowiedział wręcz natychmiast z odrazą Draco. -Draco ty powinieneś najbardziej tego chcieć- mina Dracona zdradzała wszystko. Nie miał pojęcia co jego kolega ma na myśli. -Już ci tłumacze-a wszyscy obecni spojrzeli no bardzo zadowolonego Teodora- Otóż zgadnijcie kto tam pracuje-więc...- zrobił specjalną pauza podczas, której wszyscy wytężyli słuch- Granger!!! Nasza urocza kujonka Granger!A ty- wskazał palcem na Dracona masz u niej wykupioną całą dłuuugą noc-wszyscy zaczęli się śmiać.
Przyszła do " pracy" jeśli jej zawód można nazwa pracą. Tęskniła za swoim życiem,które miała przed wojną. Wiedziała,że straciła je już na zawsze. Wiodła wspaniała życie to prawda.Ale po śmierci jej rodziców nie mogła się podnieść. Ron się z nią rozstał. To było jak grom z jasnego nieba. Nie mogła dużej żyć w Londynie wszystko przypominało jej o wielkiej miłości jaką darzyła Rona.Uciekła. Jak tchórz. Harry nic o tym nie wiedział. Świat magii uznał ją za martwą a ona cieszyła się,że nikt nigdy nie będzie jej szukać. Wyjechała do Francji by znaleźć pracę. W drodze do mugolskiego żłobka, w którym ją znalazła.Została zgwałcona. Zabrali jej wszystkie pieniądze, dokumenty, które podrobiła. Jedyna opcja jaka jej została była praca jako prostytutka. Każdy kolejny klient sprawił jej ból . Nie fizyczny, a psychiczny. Nie potrafiła żyć z myślą, że wiedzą jak wygląda dlatego postanowiła, chociaż minimalnie zmienić swój wygląd. Tak właśnie stała się Sky Grey. Piękną sexowną blondynką rozbudzającą zmysły wszystkich mężczyzn. W drodze do pokoju, w którym przyjmuje "gości " niemal wpadła na Katie. Na twarzy kobiety widniało wyraźne zadowolenie jakiego Hermiona nigdy u niej nie widziała. -Sky jak dobrze cię wiedzieć!- podejrzliwa mina "Sky" tylko wzmogła intensywność tajemniczego uśmiechu Katie-Moja droga powiedz mi,którą mamy godzinę?- teraz na twarzy blondynki widniało zdumienie. Szybko spojrzała na zegarek i oznajmiła -23:07-uśmiech alfonski przybrał swój ostateczny wyraz- Spóźniłaś się 7 min- hermiona głośna przełknęła ślinę-A teraz masz do wyboru spędzić godzinę z Willem- Miona się przeraziła Will był zwykłym sexoholikem, który lubił ostre zabawy wiedziała ze co kolejek byłoby drugą opcją i tak będzie lepsze-lub spędzić noc z bardzo uroczym panem.- wiedziała, że jest w tym jakiś haczyk, ale nie miała wyjścia-W którym pokoju mam się spotkać z tym panem- W jej głosie trudno było nie czuć ironii ale Katie zdała się tego nie słyszeć.- W 12- szczęście bijące z oczu jej praco dawczyni było wręcz piorunujące- Jesteś kochana Sky! Miłej zabawy-powidziała, po czy odeszła. - ta jasne miłej... - westchnęła i udała się do jednego z pokoi. W drodze z trudem po wstrzymywała łzy. Wiedziała,że to jej w niczym nie pomoże.Weszła do pokoju. Była przekona,że spotka jakiegoś obleśnego faceta, który nie będzie się spieszył. Przecież ma całą noc.Jednak w głębi duszy miła nadzieję,że przeleci ją dwa razy i zaśnie jak suseł.W czerwonym pokoju nie było nikogo. Uważnie się mu przyjrzała. Panował tam półmrok. Na środku stało wielkie łóżko,wykonane z ciemnego drewna a na nim spoczywała satynowa czerwona pościel. Ściany były tego samego koloru co pościel a u góry znajdowały się złote zdobienia. Na biurku stały kilka świeczek a przy nich liścik.Hermiona wzięła karteczkę i przeczytała " twój klient będzie o północy. Masz go zadowolić, inaczej stracisz pracę" była zaszokowana jeszcze nigdy nie dostała takiej wiadomości najwyraźniej ten facet był kimś ważnym.Pomyślała. Zżerała ją ciekawość kto to może być.Przebrała się w prześwit ującą czarną bieliznę wykończoną czerwoną koronką. Zrobiła delelikatny makijaż.Była gotowa, przy najmniej fizycznie. Jej psychika nigdy się do tego nie przyzwyczai.Czekała na tajemniczego mężczyznę jeszcze 20 min. Po tym czasie do pokoju wszedł mężczyzna. Hermiona była Zaszkowa.Draco Malfoy we własnej osobie. Jej największy wróg. Osoba, której nienawidziła teraz miała być jej panem. Jedna myśl ją pocieszała On nie wie, że to ona. Myliła się choć o tym nie wiedziała. Chłopak ujrzał piękną blondynkę, której niewiele brakowało do anoreksji. W jej oczach widział zwierzęcy strach, który za wszelką chciała ukryć. Mimo, że założyła perukę wszędzie poznałby te szlachetne rysy twarzy. Chłopka podszedł do niej i palcami delikatnie musnął jej skórę. Kobietę przeszedł dreszcz przerażenie ale i podniecenia.Blondyn pochylił Sieć nad nią i szepnął jej do ucha - jesteś piękna- po czym przygryzł płatek jej ucha. Hermiona czuła coraz większe zawstydzenie ale gdy zobaczyła jego magnetyzujące błękitne oczy od razu się roztopiła. Od jego oczu bił chłód pomieszany z pożądaniem.Chłopak wziął ją w ramiona i zachłannie pocałował. Zaskoczona dziewczyna po chwili zaczęła oddać z równą pasją pocałunki. Wziął ją w ramiona i pchnął ją na łóżko.Później leżeli wtuleni w siebie.Nie sadziła,że taki zimny arystokrata może być tak czuły.To była najlepsza noc w jej życiu.