-Granger, nie udawaj już takiej cnotki- usiadł na skraju wielkiego łóżka- Wczoraj pokazałaś na co cie stać- po czym uśmiechnął się jak na ślizgona przystało. Zawstydzenie Hermiony zmieniło się w złość i niepokój.- I szczerze mówiąc jestem mile zaskoczony-
Dziewczyna szybko zeskoczyła z łóżka,założyła szlafrok i drżącymi rękami zaczęła zawiązywać szlafrok. Gdy jej się w końcu udało poczuła ciepły odech na swoim odsłoniętym karku.
- Przecież wiedziałem cię już nagą- po czym zaczął ją całować jej okolice ramion . Poczuła fale rozkoszy przepływającą od karku wzdłuż kręgosłupa włącznie. Z jej gardła wydobył się cichy jęk.Chłopak słysząc to tylko wzmógł intensywność pieszczot. Dziewczyna po chwili oprzytomniała i zaczęła się wyrywać.
-myślałam,że jesteś do tego przyzwyczajona-zmarła-W końcu twój zawód do czegoś obowiązuje...- poczuła jak łzy napływają jej do oczy.
- czego chcesz?-zabrzmiało to niczym szloch.
-Granger, a po co sie przychodzi do burdelu?!-po jej policzkach łzy płynęły ciurkiem-Wiesz co?zawsze wiedziałem gdzie jest twoje miejsce.-Zacisnął ręce mocnej na jej biodrach-Szkoda, że ty zdałaś sobie z tego dopiero teraz. Choć lepiej później niż wcale.-
-Nienawidzę cię!-wrzasnęła
-Och będziesz musiała sie przyzwyczaić.- nic z tego nie rozumiała-bo będę twoim częstym klientem-pościł ją i udał sie w kierunku drzwi- do zobaczenia.
Zostawił ją samą. Z bezsilności opadła na ziemię. Pozwalała łzom spokojnie płynąć. W końcu zmęczona płaczem pożyła się na łożku. Ciagle czuła zapach perfum Dracona. Ten zapach sprawił,że zasnęła jeszcze szybciej.Uspokajały ją.
Wyszła. Chciała jak najszybciej znaleźć w domu.Cały czas czuła na sobie czyjeś spojrzenie.Nie była w stanie o tym myśleć.W jej głowie ciągle słyszała słowa swojego największego wroga. Ale przecież ob miał racje była tylko dziwką. Nic nie wartym śmieciem, którym można pomiatać.
Przez ostanie kilka dni jedynym towarzyszem Dracona była szklanka bursztynowego płynu. Nie potrafił wyrzucić z głowy szatynki. Była piękna i nie rozumiał dlaczego tak inteligenta, ambitna kobieta została prostytutką.Zaczął czuć do siebie żal. Wiedział, że jej życie nie było bajką skoro została kim została. A on ją tak wykorzystał. Przecież nie mogła mu odmówić był klientem.Po części liczył na to, że nie będzie chciała się z nim kochać.Nie chciał jej skrzywdzić
Za każdym razem gdy szła do pracy bała sie że znowu przyjdzie. Ten stres ją paraliżował.Każdy krok każda myśl była przepełniona panicznym lękiem. Lecz po kilku dniach jej życie chociaż w minimalnym stopniu wróciło do normy.
Siedziała na fotelu czekając na kolejnego klienta. Każdy dla niej był tak samo ohydny. Smród papierosów i alkoholu jaki od nich czuła doprowadzał ją do mdłości. Dotyk ich palców na jej bladej cerze był udręką,która z dnia na dzień rosła.
Wszedł jak by nigdy nic się nie stało .Gdy go ujżała wstrzymała odech a jej serce zaczęło szybciej bić.Znowu te piękne oczy, które doprowadzały ją do obłędu.Nie potrafiła wyczytać wyrazu jego twarzy.Była pewna, że znowu chce ją upokorzyć w najprostszy sposób.Nie chciała tego. Mimo, że powinna się jużdo tego przyzwyczaić. W jej oczach zaszkliły się łzy.Spuściła głowę. Podszedł do niej. Czuła jakby serce miało jej wyskoczy z jej piersi. Założył jej włosy za ucho po czym pogłaskał policzek- witaj kotku-uraczył jej policzek słodkim pocałunkiem.
-Proszę.Zostaw mnie-Stwierdziła, że jedynym wyjściem z tej sytuacji będzie błaganie go o litość.
-Granger,zapłaciłem więc mogę tego od ciebie wymagać- Ba jego twarzy widać było obojętność-
-błagam-łzy płynęły jej po policzku jak nigdy dotąd.Zaczął scałowywać jej słone łzy-Nigdy nie sądziłem, że zaczniesz mnie błagać.-wyszeptał- Ostatnio ci się podobało prawda?-nie mogła nic powiedzieć z każdym wypowiadanym przez niego słowem gula w jej gardle rosła.-Jednak wiesz co nie mogę się powstrzymać- wziął ją na ręce i najdelikatniej jak potrafił położył ją na łóżku. Obdarzył każdy kawałek jej ciała zmysłowymi pocałunkami.Jej jęki pomieszawne z szlochem tylko wzmogły działania chłopaka.Chciała z nim być już na zawsze. Jeszcze nikt nigdy nie obdarzył jej takim uczuciem.Jeśli to co ich łączyło mogło być uczuciem. W głębi duszy chciała tego.Szybko dogoniła od siebie tą myśl. Przecież była szlamą a do tego dziwką. Przychodził tu tylko po to by się z nią zabawiać a ona wymyślała sobie jakieś nieprawdopodobne historie.
Słyszała tylko trzask zamykanych drzwi. Była wściekła. Nienawiść przepełniła ją od środka paląc jej klatkę piersiową. Czuła do siebie obrzydzenie i niechęć. Głowa kobiety, aż buzowała od nadmiaru myśli. Wzięła prysznic. Uwielbiała jak ciepłe kropelki wody muskają jej skórę.Nic jej tak nie odpręża. Wraz z wodą czuła jak choć na chwile spływają z niej problemy.Ubrała się. Po czym wyszła. Ulicę Paryża ozdobiły krystaliczne kroplę deszczu. Zatłoczone ulicę,stały się puste.Nie miała ochoty wracać do domu. Czuła się tam jeszcze bardziej samotna, niż naprawdę była. Jeśli to tylko możliwe.
Postanowiła wziąć się za jakość lekturę zdecydowała się na " 50 twarzy Greya" od jakiegoś czasu jej miłość do książek uległa zmienię. Teraz czytała tylko powieści romantyczne.Marzyła o takiej miłości. Bezgranicznej miłości, która przetrwa wszystko.Już dawno przestała się łudzić, że znajdzie tego jedynego.
-Czy jest pan tego powien?!-zszokowana kobieta nie zdołała nic z siebie wydusic.Co tylko zezłościło mężczyznę.-tak jestem-a jego twarz była poważna.
Kobieta poczuła ulgę i radość.
-w takim razie proszę za mną-
Wiedział,że dobrze zrobił było słuszne . Nie mógł jej tego wynagrodzić. Upokorzył ją i to nie jeden raz, śmierciożercy zabili jej rodziców.Wyobrażał sobie jak bardzo musiała być zdesperowana skoro to zrobiła.Współczuł jej. Tak Draco Malfoy czuł empatię i to do kogo. Nie potrafił wyzbyć się poczucia winy.
Obudził ją budzik.Szybko wstała i przyszykowała się na dzisiejszą noc. Idąc rozmyśla co słychać u Harry'ego tak zanim tęskniła.Traktowała go jak brata. A teraz straciła go.
Siedziała w pokoju jej klient spóźniał się. Nagle drzwi się otworzyły.Stała w nich Katie co zaskoczyło dziewczynę.
-Sky,musimy pogadać-słysząc to wiedziała,że ta rozmowa nie będzie należeć do przyjemnych- jesteś zwolniona. Za piec minut ma cię tu nie być-Wyszła. Zostawiła ją bez rzadnych wyjaśnień.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz